sobota, 15 stycznia 2011

Nowe Słowa Frania!

Nowe słowa:

- Koń
- oddań- tzn oddaj

piątek, 7 stycznia 2011

Franio 1 rok i 10 m- cy!!!

No tak.... Franio za 2 miesiące skończy dwa latka. A już teraz zadziwia nas swoim rozkosznym gadaniem. Jak na prawie dwu latka to jest bardzo grzeczny i kochany. Franio jest taki słodki że chciałoby się go tylko całować. Najbardziej rozczula nas swoimi nowymi słówkami, gdy tylko powie nowe słowo to aż łza mi się kręci w oku. Uwielbiam mówić mu że go kocham a potem pytam czy on mnie kocha a On mówi TAK lub kiwa głową.... słodkie...

A oto kilka kolejnych słówek których nauczył się Franio:

- janio lub nianio - tzn Franio
- psiosie - tzn proszę
- niam - daj
- ja
- ało - tzn halo
- jiba - tzn ryba
- oko
- noga
- dziadziu
- o nie!
- o tam
- uwał - tzn urwał
- o tu
- miauu - tzn Franio woła kota
- dzyń dzyń - tzn bombka na choince lub dzwoneczki
- ja nianio
- a gdzie jee np miau
- jajo
- piła
- bałąn - tzn balon
- pa pa miau - tzn papa kotki
- eko - czyli mleko
- tutaj auto
- tutaj brume
- tan - tzn Pan
- cyk cyk - tzn włączyć
- bała - tzn baja
- flafi - tzn jedna piłeczka z bajki
- koło
- tik
- ty







Franio ogląda bałę

Franio maluje z mamą bombki z masy solnej






czwartek, 6 stycznia 2011

Listopad w Jastrzębi i góry!!!

Razem z teściami wybraliśmy się na weekend w góry i do rodzinnej miejscowości mojego męża Jastrzębi. Oczywiście mój mąż z nami nie pojechał... dziwne by było jakby pojechał... kto go zna to wie o czym mówię.
Pierwszym etapem naszej wycieczki było zwiedzanie starych wraków samolotów, czołgów i innych tego typu pojazdów w Skarżysku Kamiennej. Drugim etapem wycieczki było odwiedzenie rodziny w Żabnie gdzie spędzieliśmy miło czas rozmawiając do późnych godzin wieczornych. Kolejnym etapem był nocleg u rodziny w Jastrzębi gdzie ciocia Basia koniecznie chciała żebyśmy zostali na cały weekend ale niestety mieliśmy już z góry ustalone dawno temu inne plany. Po odwiedzinach u cioci Basi wylądowaliśmy w Żywcu gdzie wchodziliśmy na Baranią Górę. Mi i Franiowi nie do końca się to udało bo po jakimś czasie podchodzenia do góry, zrezygnowaliśmy. Potem dopiero okazało się że już nie wiele nam zostało, no ale cóż... trudno się mówi.

A teraz relacja Fotograficzna: