Oczywiście od czasu pierwszego wyjazdu w te wakacje Franulek sie trochę zmienił. Co raz bardziej jest aktywny a przede wszystkim kapryśny, no i oczywiście wierci się teraz jak smród po gaciach... ledwo można go przewinąć;D
Muszę jednak przyznać że na wakacjach był dosyć grzeczny, pomijając kilka ekscesów kiedy to płakał bo tak....bo tak mu się podobało...albo raczej że mu się nie podobało że mamusia położyła go na łóżeczku kiedy on chce na rączki ;D no cóż ale to trzeba przeczekać, Franek popłakał popłakał i za chwile się uspokoił.
Nasza druga wycieczka zaczęła się w Poznaniu gdzie byliśmy na koncercie Armina van Buurena a kończyła na kempingu w Kudowie Zdrój. Ale po kolei...
Po Poznaniu i po koncercie pojechaliśmy do kolegi Krzyśka który mieszka w Nowogrodźcu gdzie spędziliśmy jedną noc. Potem pojechaliśmy do Karpacza gdzie byliśmy 3 dni i właśnie trzeciego dnia weszliśmy z Frankiem na Śnieżkę a w zasadzie większość wjechaliśmy. Wchodziliśmy na samą Śnieżkę jakieś 200 metrów ale uwierzcie to i tak było dosyć trudne biorąc pod uwagę to że Franek był niesiony w nosidełku przez Krzyśka. Dzielny z niego facet bo na pewno było mu ciężko, ja niosłam plecak z Franka gratami i wodę litrową więc mi też nie było lekko. No ale się udało i pare fotek zaraz tutaj wrzucę. Po Śnieżce do Kudowy a tam zwiedziliśmy kilka ciekawych miejsc np. kaplice czaszek....;D
No i jak zwykle zdjęcia Franelka w wieku 6 miesięcy, oczywiście z wyjazdu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz