Trochę problemów mieliśmy żeby się tam dostać... bo żadna z nas nigdy tam nie była... ale w końcu dałyśmy rade.
Po paru zdjęciach na jednej i drugiej sesji pojechałyśmy do mnie do pracy gdzie zrobiłam rzęsy jednej klientce i wróciłyśmy do Żyrardowa.
Następnego dnia zadzwoniła do mnie Pani od castingu do reklamy że Franek zakwalifikował się wraz z 5 innych dzieci i teraz potrzebują jego portfolio...więc Ania tego samego dnia wieczorem poleciała z Frankiem do kolegi fotografa który zrobił sobie ostatnio studio fotograficzne i porobiliśmy Franciszkowi około 200 zdjęć z czego wybrałam na portfolio mniej więcej 70.Wczoraj przed pracą zawiozłam do agencji i teraz czekamy na efekty lub ich brak... :D
A tu kilka zdjęć z sesji....




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz