Niestety nie było tak jak myślałam Franek dostał gorączki 40 stopni, niania zadzwoniła przerażona no i od razu wróciliśmy z Krzyśkiem do domu. Niania zadzwoniła po pogotowie i pojechała z nim i ze swoim dzieckiem do szpitala, gdzie lekarz nawet nie zmierzył Frankowi temperatury i powiedział że to zapalenie gardła i przepisał antybiotyk na który jest uczulony. Przyjechaliśmy do szpitala a niania siedziała biedna z dwoma brzdącami na rękach oczywiście płaczącymi. Pojechaliśmy do szpitala do Grodziska Mazowieckiego, tak nam poleciła lekarka Franka która mogła go przyjąć dopiero koło 19 a wszystko działo się o 15.00. Tam zrobili Frankowi badania krwi i moczu, na mocz musieliśmy się trochę naczekać bo Franek dopiero koło 20 zrobił siusiu do specjalnej torebki. Na szczęście badania wyszły dobrze, tylko wykazało że ma wirusa który spowodował tą gorączkę... doktor stwierdziła że to najprawdopodobniej tzw. 3 dniówka która kończy się wysypką, ale jeżeli zacznie wymiotować i robić luźne kupki to trzeba jechać szybko do lekarza. No więc następnego dnia pojechaliśmy bo Franek dostał wymiotów i biegunki, dostaliśmy nowe leki, czopki na wymioty, syropy na biegunkę. Tym razem byliśmy u naszej pani doktor tylko że znowu prywatnie.
W środę idę z Frankiem na kontrolę do przychodni mam nadzieje że znowu czegoś nie złapie.
Dzisiaj Franek już czuje się dobrze. Ale lepiej dmuchać na zimne. Zaczął mówić tata ;D a dzisiaj mówił "Ala" i czasami zdarzy mu się powiedzieć Ania .
Franek w kąpieli - już sam pływa ;D a raczej się ślizga
Franek stoi bez asekuracji... no prawie ;D
Zabawy z tatą ... a raczej Franek atakuję tatę ;D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz